Pokój w mieszkaniu: stare meble

Pierwszą rzeczą za jaką zabraliśmy się w trakcie remontu było wyniesienie mebli. Część z nich wylądowała pod śmietnikiem, a część zabraliśmy na przyczepie do domu. W bloku nie ma windy, ale na szczęście mieszkanie znajduje się na pierwszym piętrze, więc schody nie były problemem. Okazało się jednak, że po rozkręceniu mebli, zrobiło się z nich bardzo dużo kawałków, które trzeba było wynosić pojedynczo, czasami udało się zabrać np. dwie półki na raz. Krótko mówiąc, było sporo biegania w tę i z powrotem. Najwięcej ochodził się mój brat, który jako najmłodszy w rodzinie często robi za chłopca na posyłki ;). Przy wynoszeniu mebli nie mogło być wyjątku.



Po odsłonięciu meblościanki naszym oczom ukazała się żółta ściana w srebrne wzorki. Farba na niej była bardzo dziwna, jakby sproszkowana. Podczas dotykania zostawała na skórze i, krótko mówiąc, trochę się jej baliśmy. Nie wiadomo było jak będzie się zachowywać podczas zdrapywania, ani czy uda się ją pokryć białą farbą. Tym bardziej, że w moich planach na połowie ściany miała być szafa, a pozostała część miała pozostać otwarta


Walkę z tapetą i żółtą farbą opiszę bardziej szczegółowo w następnym poście, bo zdecydowanie dało nam to w kość. Wszystko przez PRL, ale o tym już wkrótce.


Komentarze

  1. My też właśnie mamy zmiany w naszym domu. Korzystając latem z tarasu w naszym domku na działce nie przeszkadzają nam owady, bo mamy zamontowane moskitiery ramkowe od https://www.agatarolety.pl/katalog/kategoria/moskitiery Są solidne, łatwo się je montuje. Mamy nie tylko te na okna, ale i drzwiowe, bo zabezpieczyć same okna to w końcu za mało. Może i Wy też korzystaliście już z takich rozwiązań? Wydaje mi się, że jak najbardziej moskitiera to będzie dobre rozwiązanie. Śmiało trzeba szukać rozwiązań, które w końcu mają na ułatwić nasze życie na co dzień.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz!

Popularne posty z tego bloga

Metamorfoza drzwi taśmą

Szkoła, szkoła, szkoła